Codzienne zjednoczenie się kapłana z Chrystusem Sługą

Dzisiejszą krótką refleksję chciałbym poświęcić osobie ks. Wojciecha Danielskiego. Pięknego, świętego kapłana, drugiego Moderatora Ruchu Światło-Życie. Obecnie raczej będącego w cieniu pamięci, ale ufam, że jego postać jeszcze będzie wracała, szczególnie jeśli da Bóg rozpocząć proces beatyfikacyjny o co się módlmy.

Był liturgiem Kościoła. Nawet więcej, we właściwym tego słowa znaczeniu mistagogiem. Znał dobrze źródła liturgiczne Kościoła i procesy jakie toczyły się przez wieki w jego kulcie, czynnie działał w dziele wprowadzenia reform soborowych i jego posługa zawarta jest i rozproszona w księgach liturgicznych które są w użyciu oraz w pieśniach liturgicznych.

Ktoś kiedyś ładnie uczynił porównanie, że w początkach Ruchu ks. Blachnicki miał rolę św. Pawła a ks. Danielski to był nasz św. Jan. Poeta o głębokiej wrażliwości duchowej. Nawet sposób głoszenia zupełnie innych od monotonnego na jednym tonie jak głosił ks. Franciszek. Obu łączyła głęboka przyjaźń.

Dlaczego go dziś przywołuję? Bowiem od pierwszego pełnego dnia mojego kapłaństwa odnalazłem jego modlitwę, którą 9 lat wcześniej sobie wydrukowałem i o niej zapomniałem bo była przeznaczona dla kapłanów. Zwróciłem na nią uwagę w moim brewiarzu, kiedy w kaplicy modliłem się przed moją pierwszą Mszą Świętą. To był pierwszy poranek, który mogłem rozpocząć właśnie z tą modlitwą zatytułowaną: „Codzienne zjednoczenie się kapłana z Chrystusem Sługą”. I od tego pierwszego razu stała się moją codzienną modlitwą. Nie uczyniłem tego ze względu na Ruch, którego w tamtym czasie już nie byłem częścią. Moje drogi już od kilku lat wtedy rozeszły się z nim. Zachwyciła mnie jednak ta duchowość i według niej każdego dnia chciałem zaczynać dzień.
Była to prywatna modlitwa ks. Danielskiego, którą komponował w formie poetyckiej w latach 1980-81 a przepisał „na czysto” w 30stą rocznicę swoich obłóczyn w 1982. Nie była napisana jako modlitwa dla kapłanów Ruchu, ale myślę, wielu prezbiterów Ruchu czyni ją swoją. Tak właśnie owocuje charyzmat, nie przez nacisk prawny czy ideologiczny ale przez emanację łaski.

Zdecydowałem się opublikować u siebie jej tekst:

     Panie, Jezu Chryste,
     mój jedyny MISTRZU,
który Mnie wezwałeś już w łonie Matki,
pociągnąłeś za sobą,
uczyniłeś Swoim umiłowanym uczniem
i doprowadziłeś do tej chwili trwania
w świętym powołaniu.
     Ty z miłości ku Ojcu, w Duchu Świętym,
uniżyłeś się posłuszny Jego woli,
wyzbyłeś się wszystkiego aż po śmierć krzyżową,
i zostałeś wywyższony w chwale zmartwychwstania.
     Przyjmij także dzisiaj
mnie całego na służbę,
abym wstępował coraz doskonalej
w Twoje ślady.
     Z miłości ku Tobie;
dla zbawienia Braci, moich Bliskich
i całego świata – przyjmuję
mój krzyż:
służby, trudu i cierpień dzisiejszych
z wiarą i nadzieją,
że przez to wszystko mogę się okazać
Twoim sługą,
i nawet w tym,
co niepomyślne i nieudane,
mogę być uczestnikiem
Twojego zbawczego Krzyża
i Twojego zwycięstwa.
     Zwyciężaj Ty we mnie
nad moim egoizmem,
ambicją i samowolą.
Prowadź
mnie tylko Twoją drogą.
Nie daj mi tracić czasu
i sił na to, co nie byłoby
Twoją wolą,
wedle której
prowadzisz mnie do pełni
zbawienia i życia,
jak doprowadziłeś oddaną Ci całkowicie
Służebnicę Pańską,
Maryję, Twoją Matkę.
     Nie daj mi unikać zadań
będących próbą mojej słabości,
ale daj podjąć je zaraz
z wiarą i nadzieją,
że to Duch Święty
mnie do nich namaścił i posłał.
     Nie daj, abym uciekał
od ludzi, którzy mnie potrzebują,
ani zajmował sobą ludzi,
których ja potrzebuję.
Spraw, abym im służył
z wielkodusznym poświęceniem
jako samemu Tobie,
który w nich do mnie przychodzisz
i abym był dla nich,
świadomie i mądrze znakiem
Twojej obecności
i Twojej nieskończonej miłości
pragnącej wyzwolenia.
     Nie daj mi nade wszystko
oderwać się od Ciebie,
który w tym wszystkim
na moje współdziałanie czekasz.
     Zachowaj mnie mocą Twojego Ducha
w miłości Twojej aż do końca,
przez wierny udział w Twojej
„nieustannej modlitwie”,
i w Eucharystycznej Ofierze,
ofierze całego siebie
          dla Ojca
          z Tobą
          w Duchu Świętym.
            Amen.

ks. Wojciech Danielski 

(11)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *