Charyzmat i wierność

Myśl podsumowująca nieco tygodniowy czas rekolekcyjny. Oczywiście najgłębsza istota tego czasu i doświadczenia łaski pozostają bardzo osobiste ale chcę się podzielić jedną myślą z drugiego etapu w Krościenku. Nie wybrałem tego miejsca przypadkowo. Od lat nastoletnich byłem z nim związany, szczególnie mocno kiedy zacząłem wchodzić w głąb doświadczenia Ruchu Światło-Życie. Dane mi było uczestniczyć w ważnych wydarzeniach historycznych dla RŚŻ takich jak np. translokacja ciała ks. Franciszka Blachnickiego z Calsbergu w Niemczech. Oparty o ściany kościoła dolnego, gdzie składano do sarkofagu jego ciało, słuchałem jak cały tłum oazowiczów różnych pokoleń śpiewał z mocą:

„Powstań i świeć oto tutaj twe światło,
chwała Pana nad tobą rozbłyska.
Podnieś twoje oczy i popatrz w dal,
serce twoje zadrży z radości.
Oto twoje dzieci z daleka wracają,
córki twe na rękach niesione. ”

Moja przyjaźń z ojcem Franciszkiem, jak nazywają go ludzie dla których stał się przewodnikiem na drogach wiary, dopiero się zaczynała i umacniała. Kiedyś, krótko po wstąpieniu do werbistów poproszono mnie o świadectwo do mającej się ukazać książki. Chyba nigdy chyba jej nie wydano, ale wiem, że świadectwo to miało zostać napisane dla mnie samego, zawierało bowiem fragment z mojej własnej historii który na sporo lat zapomniałem. Dotyczy on drogi mojego powołania. Napisałem tam:
„Jednym z przełomowych wydarzeń na drodze odkrywania powołania, było przeżycie w czasie Centralnej Oazy Matki w Krościenku w roku 2001. Pamiętam czas wieczornego czuwania i modlitwy do Ducha Świętego o wylanie Jego darów. W tym czasie był taki moment kiedy modliłem się, prosząc Ducha Świętego oto aby wskazał mi miejsce w Kościele. Dziś mam wewnętrzną pewność, że konkretne światło, otrzymane kilka miesięcy później, odnośnie mojego miejsca w Kościele – gdzie Jezus chce mnie mieć – było owocem tamtej modlitwy w czasie wigilii Zesłania Ducha Świętego.”
15129454_10207734286182770_705194796673544833_o
Kiedy rankiem w sobotę odnawiałem swoje śluby zakonne w kaplicy w czasie Mszy Świętej wraz z domownikami domu DK, wypowiadałem bardzo piękny fragment formuły odnowienia, która po raz pierwszy w moim życiu nabrała właśnie w Krościenku szczególnego znaczenia: „Łaska Twoja kierując mną przywiodła mnie do Zgromadzenia Słowa Bożego, w którym złożyłem śluby zakonne, całkowicie poświęcając się służbie Twojej. ”

Nie pojechałem tam jednak tylko dla siebie samego ani dla zwyczajnych sentymentów. Był to czas odnawiania swojej więzi i Ojcem Franciszkiem i rozpalanie w sobie na nowo charyzmatu, aby dalej przekazywać go małżeństwom z Domowego Kościoła w Irlandii. Bowiem bardzo ważnym etapem w który musi wejść Domowy Kościół na wyspie to po okresie entuzjastycznego początku iść w głąb doświadczenia charyzmatu. Stąd też przy księdze modlitw jaka znajduje się przy grobie Sługi Bożego ks. Blachnickiego (pełna zresztą bardzo wzruszających wpisów, to znak że coraz to nowe pokolenia na równi z dawnymi bardzo go kocha) zapisałem takie oto słowa:
„o. Franciszku, niech się wypełni Twoje pragnieni i nich Irlandia stanie się bramą do anglojęzycznego świata. Czuwaj nad pierwocinami charyzmatu Światło-Życie jakie kiełkują na wyspie. Upraszaj jedność i dar głębokiego zanużenia w charyzmat wspólnotom Domowego Kościoła w Irlandii.”

(641)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *