Kartki z notatnika

Na koniec Roku Miłosierdzia

Dziś rano zamknięciem drzwi świętych w Bazylice św. Piotra zakończył się Rok Miłosierdzia. Papież napisał z okazji zakończenia roku List Apostolski „Misericordia et misera” (podobnie zrobił Jan Paweł II w 2001 r.). Póki co medialne służby Stolicy Apostolskiej są bardzo wolne, bo wciąż nie ma go w sieci. Ale pewnie jutro się tam pojawi.

Niektórzy liczyli, że ten rok będzie miał bardziej wymiar w duchu objawień św. Faustyny. Dobrze jednak wiadomo, że choć wspomniana jest ona w dokumencie, który ogłaszał rok jubileuszowy, to nie te objawienia były inspiracją. Zresztą sam szczegółowy wymiar roku papież nadał wg własnego uznania. (więcej…)

(245)

Z życia werbisty, odc. 2

Jadę sobie pociągiem po dość intensywnym dniu załatwień. Pobudka na długo przed świtem a powrót już praktycznie następnego dnia ;)
w dniu takim jak ten zawsze szczególne znaczenie ma Eucharystia, kiedy pomiędzy bieganiem po ulicach jazdą w te i nazad, czeka kaplica gdzie samotnie sprawuję Najświętszej Ofiarę. Czas się zatrzymuje na chwilę a ja uświadamiam sobie swoją najgłębsze wezwanie jakim jest składanie Ofiary Eucharystycznej za zbawienie świata.

Choć ta dzisiejsza szczególne rozpoczęła dla mnie interesującą przygodę. Bowiem przez miesiąc będę towarzyszył jednej zmarłej duszy, odprawiając za nią nieprzerwanie 30 Mszy Świętych. Są to tzw. Msze gregoriańskie. Tradycja sięgająca VI w. i papieża Grzegorza Wielkiego. To dość wymagające dla księdza, bowiem z reguły przez miesiąc zawsze gdzieś różne intencje mszalne trzeba odprawić, stąd pierwszy raz w moim kapłaństwie się na taką przygodę zdecydowałem:)

A na zdjęciu kaplica w naszym domu werbistowskim pod wezwaniem Ducha Świętego w Warszawie gdzie dziś dane mi było celebrować.
image-0-02-05-3683579205c20b956804464d4ddedde6ffedf7aa042da05006deb777daac3891-v

(162)

Śmierć znakiem miłosierdzia

Kończy się dzień wspomnienia wiernych zmarłych, tych, którzy przeżywają swoje oczyszczenie. Kwestia rozumienia czyścca jest bardzo ciekawa i wbrew pozorom Kościół dopuszcza dość szerokie rozumienie teologiczne tego stanu. Teologia bowiem wschodnia definiuje to oczyszczenie nieco inaczej niż zachodnia. Bez wątpienia jednak jest faktem, że ten kto umiera całkowicie nieprzemieniony i oczyszczony przez łaskę Chrystusa, proces ten dokona się w nim po śmierci. Przez najbliższe dni trwa kościelna „promocja” odpustowa o której już kiedyś pisałem dla Stacji 7 – odsyłam chętnych do tekstu „Listopadowe prezenty„.

Na koniec myśl o samym umieraniu. Myślę, że bardzo rzadko myśli się o tym, że sam fakt naszego umierania jest znakiem Bożego miłosierdzia.

Takie zdanie może brzmieć skandalicznie, szczególnie dla tych, którzy wpatrzeni w rzeczywistość uzdrowienia cielesnego, zapominają o tym, że jest ono znakiem przychodzenia Królestwa Bożego, ale w żadnym stopniu nie anuluje ono ostateczną konieczność śmierci nawet tych, których za życia Bóg szczególnie dotknął i podniósł. Musiał umrzeć ponownie Łazarz, córka Jaira, młodzieniec z Nain.

U Ojców Kościoła właśnie pojawia się myśl o tym, że dopuszczenie przez Boga panowania śmierci jest także znakiem Jego miłosierdzia. Bowiem obecna kondycja świata, nim odnowi go po Sądzie Ostatecznym Bóg Wszechmogący, nie jest dla człowieka miejscem gdzie zrealizował by on swoje powołanie do szczęścia jakiego chce dla nas Pan. Miłosiernie więc dopuszcza On aby w oznaczonym czasie bieg naszego życia dobiegł tu kresu. Ale wchodzimy jako chrześcijanie w śmierć właśnie z taką nadzieją o której śpiewa Jars of Clay i tę piosenkę Wam dedykuję a także duszom, które przeżywają oczyszczenie a które dziś zanurzałem w Ofierze Chrystusa odprawiając Mszę Świętą, aby dla nich jak najszybciej spełniło się to doświadczenie o którym chłopaki zza Wielkiej Wody śpiewają :)

(175)

Poświęcenie świątyni

Kończy się niedziela, która w liturgii dla kościołów, w których nie jest znana data konsekracji jest dniem kiedy świętuje się moment kiedy wybudowany budynek oddany został na szczególną własność Boga.

Tak się Opatrznościowo złożyło, że przeżywałem ją własnie w mojej rodzinnej świątyni w Dębicy, która przez 20 lat mojego życia była głównym ośrodkiem mojego życia wiary i pierwszym miejscem doświadczania Boga przez sakramenty: chrztu, spowiedzi i Eucharystii. (więcej…)

(134)

życie łaski

Czasem zdarza mi się spotkać kogoś po latach, czy to współbrata czy kogoś innego i doświadczyć, że przez lata które nie widzieliśmy się w tej osobie dokonał się duży rozwój duchowy. Takich rzeczy nie da się ukryć, bowiem prawdziwe życie duchowe emanuje z człowieka nawet kiedy o nim nie mówi. Dziękuję Bogu za takie momenty, dane są one bowiem ku wzajemnemu pokrzepieniu. Ostatnio miałem takie właśnie spotkanie, które mi to na nowo uświadomiło. A jako, że doświadczenie łaski Bożej powinno zwiększać dziękczynienie to i taki utwór jako załącznik do refleksji o kroczeniu za Jezusem w mocy Ducha Świętego.

(84)

Na koniec Tygodnia Misyjnego 2016

Kończy się powoli tydzień misyjny (choć sama idea tygodnia misyjnego jest raczej polska, w Kościele powszechnym obchodzi się wspólnie tylko tzw. Niedzielę Misyjną, która przypadała ostatnio)
Z tej okazji specjalny utwór pokazujący harmonię różnych wyrazów kulturowych. Irlandzcy muzycy z południowo afrykańskim zespołem Ladysmith Black Mambazo.
Jeden z Ojców Kościoła tak właśnie obrazowo pisał, że w Kościele wciąż dokonuje się Dzień Piędziesiątnicy, gdy coraz to nowe ludy są włączane do Kościoła i wielbią Boga w swoim języku. Możemy rozciągnąć tę analogię i dodać, że nie chodzi tylko o język w sensie fonetycznym ale o język jako kulturowy sposób wyrazu.
Taki jest sens misji i w sensie geograficznym ale i w sensie personalnym, gdyż każde serce które nie nigdy nie usłyszało, bądź kiedyś słysząc roztwoniło dar Ewangelii, jest dla nas kontynetem misyjnym.
Ten personalny wymiar jest też bardzo ważny, gdyż leczy z bujania w obłokach duszpasterskich. Nie darmo już św. Karol Boromeusz mawiał, że jedna dusza ludzka jest wystarczającym terenem pracy dla jednego biskupa.

(148)

Z życia werbisty, odc. 1

Wczoraj w nocy zmarł jeden z naszych irlandzkich starszych współbraci, który przynależał do naszej wspólnoty w Maynooth, choć ostatnie 1,5 roku spędził w domu opieki (co pozwoliło mu przeżyć ten dodatkowy rok). Dowiedziałem się o tym wracając z różańca z sanktuarium fatimskiego. Jako, że każdego ranka z jednym z moich współbraci z Polski, wcześnie rankiem celebrujemy tu Mszę Świętą, tę dzisiejszą postanowiłem ofiarować za spokój jego duszy.

fb_img_1476895454389

Odprawiliśmy Mszę Świętą (wspominając też dziś bł. Jerzego Popiełuszkę) a kiedy wróciliśmy do zakrystii na stole w zakrystii zobaczyłem małą książeczkę z innego spotkania międzynarodowego werbistów sprzed… 18 lat. Nie zwróciłem na nią uwagi wychodząc do Mszy.
Myślę sobie: „po co ktoś ją tu wyciągnął?” Patrzę dokładniej, na róg książeczki a tam podpis… Brendana, za którego odprawiałem Mszę Świętą. Rzeczywiście na tyle na ile go poznałem miał zwyczaj podpisywania różnych rzeczy. Myślę, że znalazła się tam nieprzypadkowo :) Współbrat z którym kocelebrowałem zinterpretował to jeszcze bardziej jednocznacznie. „Widać, prosi o modlitwę”.

I dodatkowa uwaga na marginesie. W naszym mówieniu o miłosierdziu bardzo często skupiamy się obecnie (przynajmniej mam takie wrażenie) na uczynkach miłosierdzia co do ciała. Nie wolno nam zapomnieć, że te co do duszy są równie ważne a jeden z nich wykracza poza „dziś” a jest nim modlitwa za zmarłych. Warto to sobie przypominać i uczyć dzieci aby pamiętały w modlitwie także za tych, co odeszli.

(125)

Słowo – miara czasu.

Przełom roku jak zawsze skłania do refleksji. Tę szczegółową, moją prywatną zostawię sobie samemu. Dziś w czasie porannej Mszy Świętej dziękowałem Bogu za ogrom łask tego mijającego roku, Jego miłosierdziu oddawałem wszelkie przeszłe zło oraz poddawałem pod Jego władzę i Opatrzność nowe dni 2016 roku, prosząc o błogosławieństwo.

W takie dni jak ten jestem wdzięczny za to, że od wielu lat dzięki łasce wiary czas już dawno przestał dla mnie mijać, bo czas dla chrześcijanina nie mija, ale się wypełnia. Czas, czyli przestrzeń naszego życia, to istnienie w wypowiadanym przez Boga Słowie, które dawane jest aby nie wracało do Niego bezowocnie. I tego życzę Wam i sobie abyśmy tę przestrzeń istnienia, jaką wyznacza Jego Słowo umieli przyjmować i owocnie przeżywać, tak długo jak będzie istniało dla nas to co czas się zwie.

(374)