Inne

Nowenna do Ducha Świętego

„Duch Święty tym potężniej zaznaczy swoje działanie w dziejach świata, im częściej, goręcej i bardziej publicznie będzie wzywany.”
św. Arnlod Janssen, SVD – założyciel Zgromadzenia Słowa Bożego (Misjonarzy Werbistów)

 

Dziś, w piątek 26 maja to początek nowenny do Ducha Świętego przed Pięćdziesiątnicą.
Gorąco zachęcam Was do rozpoczęcia jej. Jako jedną z propozycji umieszczam poniżej nowennę werbistowską, z dodatkową modlitwą św. Arnolda Janssena, założyciela naszego zakonu. Werbiści mają szczególną cześć Ducha Świętego wpisaną w charyzmacie.
Możecie ją pobrać ją tu:

Pobierz plik z Nowenną

Pobierze się na Wasz komputer/smarfon folder a w nim trzy pliki: pdf, epub i mobi, czyli będziecie mogli sobie wgrać ja sobie na czytniki jeśli ich używacie :)
Veni Sancte Spiritus!

 

(53)

Spory o Halloween – myśl na kanwie

Jak co roku przez fejsa przetacza się tu i ówdzie pomiędzy luźdzmi debata o Halloween. Od dawna w niej nie uczestniczę, teraz czasem się przyglądam temu zjawisku jako obserwator.

W tych dyskusjach, szczególnie wśród Polaków żyjących na wyspie a łapiących klimat zabawy, kiedy ktoś gasi im ten hurraoptymizm, oni jako asa z rękawa wyciągają argument: „no ale przecież to jest katolicki kraj i to jest ich tradycja”, budzi to nawet czasem w mnie uśmiech (choć nie pogardy) pokazujący duże pokłady ignorancji w temacie.

Brak zdolności do oceniania rzeczywistości oczami Ewangelii wśród katolików nie dotyczy oczywiście tylko takich tematów jak powyższy. Dotyka całej masy zagadnień, które skutkują tym, że utożsamienie się z wiarą katolicką jest często łączone ze sprawami całkowicie z nią sprzecznymi. Przykładem skrajnym była moja rozmowa z jednym człowiekiem, który wyznał przede mną że nie wierzy w Boga. Odpowiedziałem mu, że potrafię to zrozumieć i że nie jest on już katolikiem. Zreagował na to lekko zaskoczny, że wykluczam go z grona wierzących. No właśnie, nie wierzy w Boga, ale wciąż uznaje się za katolika.

Nie jest to nowe zagadnienie, ludzie dalekowzroczni pisali o tym już dawno. Ks. Balchnicki w jednym ze swoich artykułów pisał o „półchrześcijanach”, natomiast Ratzinger jako młody teolog napisał bardzo ciekawy tekst „Neopoganie i Kościół”, który jako aneks polski wydawca załączył do najnowszej książki. Na podsumowanie więc moich przydługich wywodów cytat od Ratzingera:

„Obecnie pogaństwo osiadło w samym Kościele. Właśnie to jest cechą charakterystyczną Kościoła naszych czasów, podobnie jak i neopogaństwa, że mamy do czynienia z pogaństwem w Kościele oraz z Kościołem, w którego sercu krzewi się pogaństwo. Tak więc współczesny człowiek, w normalnym przypadku, powinien raczej zakładać niewiarę swojego bliźniego.”

(152)

Z życia werbisty – początek cyklu (kontynuacja „Z Notatnika”)

Dziś o tym, że w przeżywaniu kapłaństwa bardzo lecząca jest obecność wspólnoty. Mam tu jednak na myśli wspólnotę braci żyjących tym samym powołaniem. Miejsca, gdzie nie trzeba się „spinać” ale można stanąć w przestrzeni własnej słabości. Nie trzeba się silić na poklask ani to, że na nikim we wspólnocie nie robi wrażania, bo nikogo nie interesuje to, że w czyjejś zewnętrznej posłudze ludzie słuchający nawet „piją z dziubka” głoszone mądrości.

To wspólnotowe egzystowanie oczywiście nie jest łatwe, stąd w wspólnotach zakonnych budowanych jest wiele wewnętrznych murów a jako swoistą reakcję obronną często sięga się różnorodnych uników. Od alienacji do bezdusznego jurydyzmu.

Cieszę się, że wspólnota ciągle mnie reanimuje i zmusza to przeżywania głębi istoty Ewangelii czyli przyjmowania człowieka takim jakim jest i uczenia się patrzenia miłosiernymi oczami na braci w uznaniu także własnej ułomności.
Stąd powołania kapłańsko-zakonnego do życia we wspólnocie nie zamieniłbym na nic innego za żadne skarby :)

(80)

Rzeźba w służbie Nowej Ewangelizacji

Kiedy mówimy o Nowej Ewangelizacji dotykamy także świata kultury i sztuki. Niektóre obszary dla nas są już bardzo zadomowione, szczególnie muzyka i coraz bardziej świat filmu ze wszystkimi jego gatunkami. A co z innymi? Powoli torują sobie drogę. Dziś o rzeźbie, w wydaniu Timothy P. Schmalza.

holy_familyZ jego twórczością zetknąłem się pierwszy raz pracując na mojej pierwszej wiejskiej parafii w Irlandii. W zakrystii naszego kościoła stała na parapecie statuetka Świętej Rodziny. Dość nietypowa, pełna uczuć i emocji (widać ją właśnie na załączonym zdjęciu). Przechodziłem obok niej dość obojętnie aż do czasu, kiedy odwiedził mnie jeden z moich dobrych znajomych kapłanów, mocno zaangażowanych w Nową Ewangelizację w Polsce. Przede mszą zwrócił na nią uwagę – był nią zauroczony. Poprosił o serie fotografii tej rzeźby. Spełniając tę prośbę sam się nią zainteresowałem i dostrzegłem jej piękno. Do tego stopnia, że w połączeniu z utworem zespołu Gospel Rain – Serce do Serca (tu do odsłuchu), stała się inspiracją do napisania tematycznych rekolekcji na czas Adwentu. Owa rzeźba Świętej Rodziny każego dnia stała wyeksponowana przybliżając myśl przewodnią „Serce do serca”.

Nie wiedziałem kto tę rzeźbę stworzył, ale swoim odkryciem i fascynacją podzieliłem się z moimi parafianami, i cóż otrzymałem od nich na pożegnanie. Nową, starannie zapakowaną rzeźbę o której mowa. Jako, że wprost od artysty to zawierała podstawowe informacje o nim. To otworzyło mi oczy na jego niesamowity talent i oryginalny sposób wyrazu. Oto jego cel: tworzyć rzeźby, które będą odpowiadały wrażliwości współczesnego człowieka, przedstawią w brązie Ewangelię ale w stylu jaki rozumieją współcześni.

jesus-homless

Rzeźba Jezusa bezdomnego. źródło: fragment strony Facebook autora.

Dziś ofiarował on papieżowi Franciszkowi, swoją rzeźbę „Bezdomny Jezus”. Nie powstała ona z inspiracji obecnego pontyfikatu ale go nieco uprzedziła. Bazuje jednak na realnym doświadczeniu artysty, który pewnego dnia kończąc pracę (tworzył rzeźbę o Narodzeniu Pańskim, dla jednej ze świątyń anglikańskich) zobaczył bezdomnego człowieka skulonego w śpiworze i leżącego na ławce.

Na tyle był poruszony tym doświadczeniem, którego nie mógł pozbyć się z serca, że postanowił je wyryć w kamieniu. Jako sposób dotarcia do serc ludzkich. Do obrazu jaki nosił w sercu po tamtym dniu, dodał tylko delikatne rysy Jezusa, przebite nogi wychylające się ze śpiwora i delikatne kontury twarzy wyłaniające się zza zakrytej głowy. Całość swojej koncepcji tłumaczy w materiale, który linkuję (po angielsku). Chciałby on aby we franciszkowej koncepcji Kościoła ubogiego dla ubogich, oni mieli też swój sposób wyrazu w sztuce obecnej na Watykanie. Czy papież zdecyduje się umieścić rzeźbę-ławkę z bezdomnym na placu św. Piotra? Zobaczymy. Cieszy jednak wysiłek jaki Thimoty wkłada w tworzenie nowego sposobu wyrazu wartości Ewangelii w rzeźbie. Bardzo to potrzebne, szczególnie że o bardzo wielu współczesnych rzeźbach sakralnych poza tym, że nowoczesne trudno powiedzieć, że są piękne i pociągające. A to moim zdaniem udaje się połączyć w twórczości Schmalza.

Warto odwiedzić jego stronę aby zobaczyć inne dzieła. www.sculpturebytps.com  Bardzo do mnie przemawiają do mnie jego dzieła, może i do Ciebie przemówią Drogi Czytelniku?

A tu do odsłuchu dzisiejszy wywiad z Radia Watykańskiego:

(1502)