Amnestia

Luxtorpedowe irlandzkie granie.

Wczorajszy wieczór 27 kwietnia przeszedł już do historii. Ale zapisała się ona dobrymi dźwiękami a to wszystko za sprawą Luxtorpedy, która ostatecznie dotarła do nas na wyspę i zagrała koncert na południu w Cork. Piszę ostatecznie, bo nie była to pierwsza próba zorganizowania koncertu. Tym razem jednak szczęśliwa. Udało się ją zrealizować w połączonej trasie UK – IRL. O czym śpiewa Luxtorpeda znawcom przedstawiać nie trzeba a jeśli ktoś nie wie to cały dorobek odnajdzie tutaj. 2h dobrego koncertu, nieco słów inspiracji między piosenkami (co można obejrzeć w moim reportażu poniżej).

Luxi chłoną irlandzki krajobraz nadmorski ;)

Luxi chłoną irlandzki krajobraz nadmorski ;)

Całkiem prywatnie to z zespołem mieliśmy super dzień przed koncertem, najpierw zgarniając ich z lotniska w Dublinie i  przez noc wioząc na drugi koniec Irlandii do Cork a w ciągu dnia dając im możliwość posmakowania naszych klimatów krajobrazowych :) Pogoda udała się wyśmienita ;) A wieczorem gwóźdź programu był oczywiści koncert Cyprus Avenue.

Stałem sobie w klubie nieco z boku mając dobry widok i na scenę i na ludzi. Tłum się rozłożył ciekawie: z przodu najwierniejsi znający kapelę i chcący się wyszaleć a czym dalej tym raczej bardziej refleksyjnie. Z piwkiem w ręku nieco zamyśleni niektórzy. Pomiędzy śpiewaniem piosenek z kapelą i tłumem, ukradkiem obserwowałem różne zachowania. Pewnych przeżyć nie da się ukryć na twarzy, kiedy się coś dzieje w sercu, dlatego jestem pewien, że koncert poza wrażeniami muzycznymi niejednym przyniósł też dawkę Dobrego Przesłania. I z tego się cieszę. Jak powiedział Litza w czasie koncertu, warto przejechać 2500 km aby tam gdzie są Polacy mówić o amnestii (dla niezorientowanych to jedna z piosenek Luxtorpedy gdzie w refrenie brzmi: „Pokonana bestia, amnestia, recydywa na kolanach wychodzi z piekła„).

Dziś Luxi już grają w Dublinie a potem do domu – do Polski. Kto wie może kiedyś tu jeszcze wrócą? Oby! :)
A teraz zobaczcie co się działo między „wierzami”:

(1270)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *